Papieskie Dni Młodych with SDM festival.
Wraz z Przemkiem i Kornasiem dotarliśmy bez większych przygód na miejsce.
Kiedy leży się na trawie, a słońce bije po twarzy, zaczynają pojawiać się szalone myśli. Mnie Przemkowi oraz Wiktorowi, który do nas dołączył udzieliło się to szczególnie:D
Postanowiliśmy zabłysnąć na tle towarzystwa harcerzy pasjonujących się tarzaniem w błocie i udać się do centrum St. S. na bosaka.(1,5km)
Rozpoczęła się walka z bólem, który potęgowały niewielkie kamyczki.
Oddaliliśmy go choć na chwilę wchodząc na tory na gdzie próbowałem utrzymać równowagę.
Kiedy doszliśmy do rynku usłyszeliśmy delikatny dźwięk gitary i śpiewającego wokalistę. Postanowiliśmy więc zamówić sobie pizze i dołączyć się do koncertu.
Nagle ktoś z nas zakrzyknął:
- Pisz do dziewczyn! W st. Sączu jest koncert SDM'u !
Dziewczyny oczywiście kiedy tylko dowiedziały się kto gra udały się w naszą stronę, a my siedzieliśmy sobie wniebowzięci przegryzając pizze oraz wsłuchując się w dźwięk muzyki. Nagle ktoś powiedział:
- Ty, a tak właściwie to kto powiedział, że to SDM ?
- A nie wiem?
- A to w ogóle jest ten zespół ?
- No pewnie!
- Na pewno?
- A nie wiem :D
Tożsamości rozmówców żeby nikogo nie wkopywać nie zdradzę, ale po 5 min rozwścieczona Kornaś z Miśką rozwiały nasze wątpliwości opieprzając nas, że je oszukaliśmy.
Nagle zadzwonił telefon do Kornaś. Zagadałem się trochę z koleżanką.
Nim się obejrzałem nikogo z naszej paczki już nie było.
Okazało się, że Kamila ma przypał od rodziców o to, że jej nie ma w domu. Wskoczyłem na rower i dopędziłem lecących niczym wiatr towarzyszy.
Na nic zdały się tłumaczenia o zepsutym rowerze. Biedna K. dostała szlaban.
I kto mi teraz ulepi pierogi ? :(
Pozdrawiam wszystkich harcerzy !

