Rdziostów i Dąbrowa czyli dwie pieczeni na jednym ogniu.
Niedziela, 8 sierpnia 2010
· Komentarze(12)
Kategoria szlif/miasto
Ostatnimi czasy borykałem się z frustrującymi problemami technicznymi.
Już niedługo dojdzie nowa przerzutka i ruszam pełną parą !
Tymczasem w czasie dzisiejszej przejażdżki zapoznawczej natknąłem się niespodzianie na pewne dwie urocze dziewczyny leżące przy szosie.
Szybko rozpoznałem znajome twarze Kamili i Miśki. Pani Kornaś leżała w bezruchu.
Miśka szybko wytłumaczyła mi, że jej towarzyszka udaje zwłoki.
Dobrze wiedzieć! :D Oczywiście Kornaś długo nie wytrzymała i wybuchła swoim charakterystycznym śmiechem.
Coś w tym stylu:
Wiem, że mnie lubisz <3
Miśka zaproponowała, żeby odprowadzić ją do domu trasą wiodącą wzdłuż rejonów w których się wychowałem. Szybko się zgodziłem. Wróciły stare wspomnienia.
W czasie przechadzki przyznałem się tworzącym balony z gum do żucia dziewczynom iż do dziś nikt mnie nie nauczył jak to się robi. Nauczycielki wzięły się do roboty i już po 5 min. tworzyłem równie wielkie cuda. Rozochocony zaproponowałem nawet Kamili kto zrobi większą. Po zaciekłej walce z emocjonującymi dogrywkami uległem zdaniem sprawiedliwej sędzinie Miśki 3 do 0 :(
Żeby przyspieszyć naszą wędrówkę zaproponowałem Miśce przejażdżkę na ramie.
Dzielna dziewczyna wytrzymała kontakt z aluminiowym Cubą.
Po mniejszych perypetiach dotarliśmy wreszcie do Rdst.
Tym samym moja dawna obietnica została spełniona.
Po obaczeniu domu Miśki z jej specjalnie wysprzątanym pokojem włącznie ruszyliśmy z Kornaś w drogę powrotną.
Kamila imponowała szczytową formą na podjazdach także całkiem szybko dotarliśmy do Tęgoborzy ; >
Po odpoczynku z uroczym widokiem na jezioro ruszyliśmy i dotarliśmy do Dąbrowej.
Tym samym kolejna obietnica spełniona. Druga pieczeń upieczona.
Napojony i wypoczęty ruszyłem do domu z ambitnymi planami na czwartek.
Zapadł zmrok a z tyłu padła mi lampka.
Ratowałem się przednią, świecąc na przemian to z przodu to z tyłu.
Dzień dobiegł końca:)
Już niedługo dojdzie nowa przerzutka i ruszam pełną parą !
Tymczasem w czasie dzisiejszej przejażdżki zapoznawczej natknąłem się niespodzianie na pewne dwie urocze dziewczyny leżące przy szosie.
Szybko rozpoznałem znajome twarze Kamili i Miśki. Pani Kornaś leżała w bezruchu.
Miśka szybko wytłumaczyła mi, że jej towarzyszka udaje zwłoki.
Dobrze wiedzieć! :D Oczywiście Kornaś długo nie wytrzymała i wybuchła swoim charakterystycznym śmiechem.
Coś w tym stylu:
Miśka zaproponowała, żeby odprowadzić ją do domu trasą wiodącą wzdłuż rejonów w których się wychowałem. Szybko się zgodziłem. Wróciły stare wspomnienia.
W czasie przechadzki przyznałem się tworzącym balony z gum do żucia dziewczynom iż do dziś nikt mnie nie nauczył jak to się robi. Nauczycielki wzięły się do roboty i już po 5 min. tworzyłem równie wielkie cuda. Rozochocony zaproponowałem nawet Kamili kto zrobi większą. Po zaciekłej walce z emocjonującymi dogrywkami uległem zdaniem sprawiedliwej sędzinie Miśki 3 do 0 :(
Żeby przyspieszyć naszą wędrówkę zaproponowałem Miśce przejażdżkę na ramie.
Dzielna dziewczyna wytrzymała kontakt z aluminiowym Cubą.
Po mniejszych perypetiach dotarliśmy wreszcie do Rdst.
Tym samym moja dawna obietnica została spełniona.
Po obaczeniu domu Miśki z jej specjalnie wysprzątanym pokojem włącznie ruszyliśmy z Kornaś w drogę powrotną.
Kamila imponowała szczytową formą na podjazdach także całkiem szybko dotarliśmy do Tęgoborzy ; >
Po odpoczynku z uroczym widokiem na jezioro ruszyliśmy i dotarliśmy do Dąbrowej.
Tym samym kolejna obietnica spełniona. Druga pieczeń upieczona.
Napojony i wypoczęty ruszyłem do domu z ambitnymi planami na czwartek.
Zapadł zmrok a z tyłu padła mi lampka.
Ratowałem się przednią, świecąc na przemian to z przodu to z tyłu.
Dzień dobiegł końca:)

