Tak to już w życiu bywa: ludzie dorastają, żenią się, budują domy. No tak, ale ktoś musi przy tym harować. Zupełnie jak ja.
Uprzedzam od razu. Dorastanie i stawianie własnego domu jeszcze przede mną o zmianie stanu cywilnego nawet nie wspominając :) Chodzi oczywiście o mojego starszego brata, który zaoferował mi pracę w zamian za piwniczankę, wielgachny kawałek szynki i oczywiście ciepłe słowo.
Tak więc na rowerek i Siedlce witają.
Po skończonej robocie szybki obiad i na WSB. Tym razem nie na siłownię, a na tenisa. Wiktor zaoferował sprawdzenie moich kortowych umiejętności. Chyba nie wypadłem źle. Mój oponent stawiał opór, ale wyniku z czystej życzliwości nie zdradzę :p
Wracając z kortu wpadłem "przypadkowo" na obchodzącą swoje 17 urodziny Kingę Nowacką, której z tego miejsca jeszcze raz składam życzenia:)
Ostatnio mało piszę, ale zwyczajnie nie ma o czym. Codziennych 15km tras nie będę wam po prostu opisywał.
Już wkrótce dwa wielkie projekty. O których na razie nie wspominam Jedno jest pewne: Będzie się jeszcze działo.
Komentarze (3)
Po za tym: foch. Co Ty sobie myślisz, że jak są wakacje to masz odpoczynek od koleżanki, która siedzi prawie zawsze przed Tobą i Cię zasłania jak śpisz (chyba, że sama śpi)na polskim?! To, że byłeś mnie odwiedzić na PDMach nie znaczy, że teraz masz mnie nie odwiedzić na Rdziostowie! A ja czekam, czekam. Później wyjeżdżam nad morze i w sierpniu na Zlot... ruszyłbyś dupę, co? Ja wieeem, że Rdziostów to jest dla Ciebie nic przy tym jak się tu lansujesz Krakowem, ale wiesz... obiecałeś;p
W rowerze odnajduję coś czego nie jest w stanie mi dostarczy żadne inne doświadczenie. Każdy dzień spędzony na moim twardym siodełku jest jakiś inny, wyjątkowy. Tylko bike i dobra muzyka jest w stanie mnie wywieźć z dala od udręk i kłopotów życia codziennego. Jednak w czasie jazdy chowam mp3 głęboko do plecaka. Łączę się z naturą, która przyjmuje mnie mniej lub bardziej gościnnie. Ale w końcu od tego są przygody. Nie zawsze bezpieczne.