W blasku Rożnowa.
Większość z was prawdopodobnie wie już o jaki wyjazd chodzi.
Jutro tj. 23.07 wyruszam na pielgrzymkę rowerową do Częstochowy wraz Przemkiem i Sekułą. Przed nami nieco poniżej 300km i 2 dni jazdy w ekstremalnych warunkach.
Jeśli wierzyć prognozą to pierwszego dnia będziemy smażyć się na 35 stopniach, a w sobotę dotrzemy pod Jasną Górę cali przemoczeni od ulewnych opadów.
Cóż, Let see. Jestem gotowy na wyzwanie. Dzisiejszego dnia wybraliśmy się naszą ekipą na ostatni sprawdzian przed wyjazdem.
Przepiękne wzgórza z widokiem na Rożnów były dzisiaj naszym celem.
Zależało nam żeby dać sobie jak największy wycisk.
W ten sposób zaraz po zjeździe szukaliśmy następnej góry.
Byle jak najwyższej.
Oczywiście znalazł się czas na odpoczynek. Połakomiliśmy się na słodziutkie maliny obrośnięte dookoła tęgimi pokrzywami.
Cali poparzeni ruszyliśmy w dalszą podróż.
Za najwspanialsze odkrycie wyprawy uważam położoną na samym szczycie wspaniałą kapliczkę otoczoną gałęziami potężnego, kilkuset letniego dębu.
Żeby było lepiej z drzewa na które nie omieszkaliśmy się wdrapać roztacza się ujmujący widok na całe jezioro. Miejsca nie zdradzę. Szukajcie:)
Przed wyjazdem pobawiłem się nieco moim siodełkiem mającym sławę najtwardszego w mieście. Przesadziłem nieco z kątem nachylenia. Ból był niesamowity.
Przypomniałem sobie pytanie KORNASIA jak my faceci radzimy sobie ze schowaniem swojej męskości na siodełku.
Odpowiedziałem wtedy, że wszystko schodzi jakoś na bok:D
Gówno prawda! Teraz przekonałem się, że tak się nie dzieje. No przynajmniej nie na moim bezlitosnym siodełku : >
Ok, późno już. Jutro ruszamy o 6:00. Idę spać. Trzymajcie za nas kciuki:) Cya.

