Mój pierwszy raz :D
Wyruszyłem z rynku na zjazd ulicą lwowską. Jechałem jakieś 30 km/h za szafirowym Oplem Vectrą. I tak rozglądałem się nieustannie czyhając na odpowiedni moment do wyprzedzenia kiedy rozległ się pisk opon...
Zajebiście życzliwy kierowca Opla ratował się przed nie przejechaniem przechodzącej przez pasy blondi idiotki. Szafirowa Vectra stanęła dęba przed pasami...
Na szczęście dostałem prezent w postaci 0,5 sekundy na podjęcie decyzji o hamowaniu.
"*****"- nie zdążyłem powiedzieć
Jadąc półtorej metra za samochodem masz tylko dwie opcje:
Albo zacisnąć z całej siły tylni hamulec rozwalając sobie rower i bagażnik jadącego przed tobą samochodu
Albo szatańskie combo połączenie przedni+tylny+szykuj się na lot.
Nie powiem że w ciągu tej 0,5 sek. się zastanawiałem, to był automatyzm:
Wybrałem połączenie Combo.
Hydrauliczne tarczówki(kocham je!) spisały się jak tego oczekiwałem.
Rower Stanął w miejscu, a ja jakby to powiedziała prof. G. zabrałem się do take offu. Touchnąłem down mniej więcej na dachu samochodu.
Sam się sobie dziwię, ale zachowałem się jak Król Spokoju.
Jak gdyby nigdy nic rozejrzałem się dookoła, zeskoczyłem na dół i zapukałem do zajebiście życzliwego kierowcy Opla Vectry. Automatyczna szyba się otworzyła i rozpoczął się dialog(właściwie monolog)
Krótko mówiąc: kierowca nie był Królem Spokoju :D Lwowska stanęła w korku. Życzliwiec rozpoczął przemowę w jakimś nie znanym mi języku z narzecza kurwa-ja pierdole.
Ja zaś, Król spokoju, wskazałem mu jedynie na tył samochodu, który nie nosił znamion jakiegokolwiek kontaktu z ciałem obcym.
Życzliwiec rzucił tylko jeszcze jedno mongolskie pozdrowienie i rozstaliśmy się.
Gapiowie się rozeszli, Lwowska wróciła do życia.
Wróciłem do mojego roweru, do tej pory o nim nie myślałem. Na szczęście wymagał jedynie drobnych regulacji i założenia łańcucha.
Nieświadomy jeszcze tego co się stało wróciłem do domu i tam dopiero do mnie doszło. To był mój pierwszy wypadek samochodowy! Mój pierwszy raz !
Ostatnio w szkole męczą nas niemiłosiernie... Tata wrócił z wywiadówki, nie wiem jakim cudem odż wyliczyła że w ciągu ostatnich 2 tygodniu liczba godzin nieusprawiedliwionych wzrosła mi o 26, ale pozostawiam to w głębokim poważaniu. Nie mogę naturalnie nie wspomnieć o sobotniej 18-tce Czaji.
Zabawa była przednia. Szkoda, że nie widziałem was trzeźwiejących :)
Cóż:
Działo się nie mało, plotek jeszcze więcej powstało xD

