Znowu późno wstałem ! Nie licząc na jeżdżące wolniej ode mnie autobusy wsiadłem na rowerek. Nie mogąc sobie pozwolić na spóźnienie do szkoły wrzuciłem 6 bieg i ustanowiłem nowy rekord trasy wynoszący teraz 8:57. Ehhh gdyby nie te czerwone światło byłoby lepiej. Poniżej 30-stki nie schodziłem. Niestety pogoda była upalna. Cały spocony wbiegłem do klasy równo z dzwonkiem.
Wszystko mokre, paczka chusteczek zużyta :D
W drodze powrotnej jechałem już spokojnie nie chcąc ryzykować kolizji na ruchomych ulicach. Choć jak wiadomo nie mogłem się powstrzymać od wyprzedzeniu kilku leszczy. : >
Dzień naprawdę udany. Ehhh gdyby nie ten dop z matmy :(
Komentarze (1)
Daj spokój z matmą! I tak wymiatamy z biologią - ocena Twoja + ocena moja = 4+!!! Ale dałeś czadu rano;D Ten kapiący Ci z noska pot był iście ociekający zajebistością ^^ I ja bym odkupiła Pani Profesor tą paczkę chusteczek, bo jej komentarz mówił sam za siebie ;p
A po za tym: wiesz, jak ja chętnie noszę Twój plecaczek... ;p Nie mogę sobie darować iż zamiast dziś na przerwie iść z Tobą i Marisem do żabki zostałam na plantach z Kuźmą i Kamilą i Maćkiem (który przeżywał swoją upojną noc z G.) ;]
W rowerze odnajduję coś czego nie jest w stanie mi dostarczy żadne inne doświadczenie. Każdy dzień spędzony na moim twardym siodełku jest jakiś inny, wyjątkowy. Tylko bike i dobra muzyka jest w stanie mnie wywieźć z dala od udręk i kłopotów życia codziennego. Jednak w czasie jazdy chowam mp3 głęboko do plecaka. Łączę się z naturą, która przyjmuje mnie mniej lub bardziej gościnnie. Ale w końcu od tego są przygody. Nie zawsze bezpieczne.