Night story.

Środa, 16 czerwca 2010 · Komentarze(5)
Kategoria szlif/miasto
Korzystając z nowej przedniej lampki ruszyliśmy w nocną podróż. Oczywiście pojawili się nasi starzy znajomi z Miami przeczepiając się do braku oświetlenia

"odblaskowe mam!"-wtórował im Wiktor. Nie miej jednak wyszliśmy jak zawsze cało.

Nie mogąc się zdecydować do kogo jedziemy zdecydowaliśmy pobawić się w małą zabawę.Otóż:
dojeżdżając do najbliższego skrzyżowania pierwszy z nas mówi gdzie skręcamy, kiedy docieramy do następnego decyduje następna osoba.
A więc alleluja i do przodu! "zobaczymy gdzie dojedziemy".

I tak zwiedziliśmy połowę Ns. Byliśmy blisko Kornaś, Kaśki, Miśki, ale za każdym razem jeden z nas krzyżował drugiemu plany wybierając skręt w przeciwną stronę. Każdy chciał do kogo innego Nie ma jak kompromis :D

I wędrowaliśmy tak sobie po totalnych peryferiach gdzie psy dupą szczekają. Jeden z nich wyszedł nam na spotkanie. W dodatku nie mały.


Stanęliśmy jak wryci-zaczęło się oczekiwanie na ruch przeciwnika.
Okolica zamarła w głębokiej ciszy.
Rosły owczarek niemiecki zmierzył nas swoim spojrzeniem.

Oczekiwanie...

Cisza...

Oczekiwanie...

Cisza...

Oczekiwanie...

Cisza...

HUK ! SZCZEK ! HUK ! SZCZEK ! HUK! SZCZEK!

Bardziej oczywistego sygnału do ucieczki mogliśmy już nigdy nie usłyszeć.
Pies zerwał się niczym błyskawica. Rozpoczęła się rozpaczliwa ucieczka po okolicach których nie znaliśmy. I nagle ten niefortunny skręt w lewo.
Przejechaliśmy dobre 50m jak przed naszymi oczyma ukazał się zakład mięsny

Ślepa uliczka !

Pies zatrzymał się w miejscu skrętu 50 m przed nami tryumfując. Wprawdzie wjechaliśmy szczęśliwie na teren zakładu i nie mógł się do nas dobrać, ale jedyna droga powrotu prowadziła przez miejsce jego postoju
Owczarek o tym doskonale wiedział. Tak on to wiedział !
Stał cierpliwie na skrzyżowaniu.

Zrozumieliśmy naszą beznadziejną sytuację. Godzina 22:40.
Może jutro z rana sobie pójdzie?
A może nam nic nie zrobi?
A może pojedziemy prosto na niego i jeden z nas skręci w lewo drugi w prawo biorąc na siebie jego pościg?
A może zadzwonimy po rodziców?

NIE ! Wszystkie te pomysły były beznadziejne !

Nagle ku naszemu zdziwieniu z zakładu wyjechał samochód.
To jest nasza jedyna szansa. Musimy puścić się za autem. Jedziemy za nim!

Za ojczyznę !

Możecie sobie wyobrazić nasze zdziwienie kiedy pies widząc taką obstawę nagle gdzieś zniknął. Zapadł się pod ziemie ! Nie zastanawialiśmy sie dłużej.
6 bieg i ile sił w nogach. Uciekliśmy! Od czasu do czasu spoglądąłem jeszcze za siebie czy nie ma za nami naszego przyjaciela. On już nie wrócił.

Zdecydowaliśmy, że kończymy naszą zabawę. Tuż przed nami zarysował się krzyż na Paściej górze. Postanowiliśmy tam wjechać i wrócić z powrotem.Tak też zrobiliśmy.

Na górze przepiękny widok na oświetlony NS ! Telefon od taty: "Gdzie jesteś?"
"a tutaj pod domem zaraz przyjdę" Oczywiście pod domem nie stałem.
Pożegnałem się z Maćkiem i sruuu do domu.

Co za noc ! Gdzie dojedziemy następnym razem. Czy w ogóle dojedziemy ?

Zapraszam. :)

Komentarze (5)

Właśnie ! Ten skręt to był automatyzm z tamtej licheńskiej nocy ;p

gruszek 22:06 wtorek, 22 czerwca 2010

masz niesamowite branie u psów, gruszku (:
Pamiętasz, jak wtedy w nocy w Licheniu powiedziałam ci, że jak nie wiem gdzie iść to idę w lewo ? ... haha już nigdy nie będę ci w niczym radzić xd

polcia 15:01 wtorek, 22 czerwca 2010

wow.... widać że human...... xD
tylko co w tej ciszy robiliście?

Rodowity Żeleźnikowianin 20:53 sobota, 19 czerwca 2010

'Za ojczyznę' - uwielbiam Cię ;D

Misiek 16:35 sobota, 19 czerwca 2010

Na Paściej byliście! No niee. Tak blisko mnie! I to przez Wiktorka zapewne nie dotarliście do żadnej z nas;p
Czytam sobie Twój wpis iii ... dawno się tak nie uśmiałam xD
Chyba wiem, gdzie Was gonił ten pies, jeśli chodzi o ten sam zakład, który mam na myśli;p
Hahaha cóż za opis trzymający w napięciu;D

Misieeek 16:34 sobota, 19 czerwca 2010
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa ceobs

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]